Sharon
Przełknęłam ślinę i spuściłam wzrok, a policzki mnie piekły. Nie mogłam się spierać. Miał rację.
Kiedy w końcu zamilkł, by zaczerpnąć powietrza, zmusiłam się, by „odezwać się” łagodnie, próbując go uspokoić. „Spójrz na jasną stronę”, zamigałam z uśmiechem. „Znaleźliśmy Kaela. To jego likan mnie uratował. Oszczędziłam ci mnóstwo pracy”.
Tata wpatrywał się we mnie. Przez sekundę wyglądał na t






