Wzdycham, czując szczytowanie Calyxa. Trzyma mnie mocno, będąc wciąż do końca we mnie zagłębiony. Gdy oboje zaczynamy opadać z tego haju, wysuwam zęby z jego szyi. Następnie on zlizuje resztki krwi ze świeżego znaku na mojej szyi. Resztki dreszczy rozkoszy wciąż przeszywają moje ciało.
Bogini na wysokościach, to było niesamowite. Ale nie czuję się nasycona. Było wspaniale, lecz to nie wystarczyło.






