Przeciągam się, budząc się ze snu. Czuję delikatne szturchnięcie w twarz. Otwierając jedno oko, widzę, jak Rose patrzy na mnie z góry. Jej oczy są szeroko otwarte i mają niewinny wyraz.
– Mamusiu – szepcze dość głośno.
– Tak, Różyczko – uśmiecham się do niej.
– Jestem głodna – mówi z uśmiechem.
– Cóż, chodźmy cię nakarmić – mówię, siadając. Mój żołądek znów się skręca, ale nie muszę biec do łazien






