– Mamusiu! – krzyczy radośnie Różyczka, widząc powrót naszej trójki.
Cal stawia mnie na ziemi. Otwieram ramiona, a Różyczka w nie wpada. Myślę, że nigdy nie znudzi mi się przytulanie Różyczki.
– Juś ci lepi? – pyta mnie Różyczka.
– Dowiemy się za kilka godzin – mówię jej.
Ta odpowiedź w ogóle jej nie satysfakcjonuje.
– Powiemy tewaz dziadziusiowi Willowi – mówi uparcie, próbując wyrwać się z mojeg






