Beren i ja ze zdumieniem obserwujemy, jak czwórka ściera się w morderczej burzy kłów i pazurów. Moi wojownicy atakują taktycznie. Kalkulują i uderzają w każdą zauważoną słabość. Jeden z moich obrońców zaciska zęby mocniej na ranie, którą zadałam samcowi. Głośny trzask pękającej kości niesie się nawet pomimo wrzawy walki. Drugi wojownik wykorzystuje swoją siłę i impet, by powalić samicę wyrzutka na






