Kiedy mój wzrok się wyostrza, znów jesteśmy w miejscu z moich koszmarów. Mrugam jak sowa, rozglądając się po pomieszczeniu. Francesca siedzi na tronie. Uśmiecha się do mnie pogardliwie, wstając.
– Wreszcie – mówi Francesca, podchodząc do Beren. Zaczyna intonować coś w jakimś innym języku.
Nie mam pojęcia, co mówi, ale spływa na mnie magia. Magia zmusza Beren do powrotu do mojej postaci. Próbuję od






