– To nigdy nie powinno być twoje – syczę do niej. Powoli zaczynam się podnosić, by móc spojrzeć jej w twarz.
Nie zauważam zbliżającej się dłoni, gdy uderza mnie w twarz wierzchem dłoni. Cios zwala mnie z powrotem na podłogę. Tym razem walka, by wstać, jest o wiele trudniejsza.
Francesca pochyla się i zaciska dłoń na mojej szyi. Wypowiada coś i zostaję uniesiona z podłogi, jakbym była piórkiem.
W p






