Rose była tak podekscytowana wizytą w parku. Przez całe rano nie mogła usiedzieć w miejscu. Odmówiła drzemki, zżerana przez emocje. Niemal wyskakiwała ze skóry, kiedy Sam przybył do naszego domu. Po drodze do parku domagała się, żeby wziąć ją na barana. Sam uśmiechnął się do niej i pochylił. Wdrapała się na jego plecy i ruszyliśmy w drogę. Poprawił chwyt koszyka piknikowego i poprawił Rose na plec






