Punkt widzenia Hanka
Zapach wody kolońskiej Rydera był wyraźny w powietrzu unoszącym się wokół mojej głowy. Nie był mocny w sposób przytłaczający, ale w bardzo odurzający, co sprawiało, że coraz trudniej było mi się skupić na tym, co od dłuższego czasu mówił.
Minęło ponad dwadzieścia minut od mojego przybycia do jego biura i zdecydowanie ponad szesnaście minut od momentu, kiedy zaczął mówić. Udał






