Gdy drzwi się zamknęły, salę wypełniła cisza. Napięcie wręcz wisiało w powietrzu. Matteo rozprostował ramiona, usadowił się na fotelu z odchyloną do tyłu głową i zamknął oczy. Gen obserwowała go z wnikliwą uwagą. Zauważyła worki pod jego oczami, twardy zarys szczęki i sposób, w jaki jego palce drgały ocierając się o siebie.
– Wcześnie wróciłeś do domu – zauważyła Gen.
– Hm.
– Nadal masz kaca po lo






