Jakby się obawiał, że jej decyzja ulegnie zmianie albo że zemdleje w ciągu najbliższych dwóch sekund, Paul włożył palce do ust i gwizdnął na taksówkę, która zmaterializowała się jakby z powietrza. Trzymała go na dystans na tylnym siedzeniu, odpychając jego zaloty pod pretekstem udawanej nieśmiałości przed taksówkarzem. Przy budynku apartamentowca weszła do środka, chichocząc, gdy wchodzili po scho






