RHEA
Klik. Po tym linia milknie. Mój oddech przyspiesza, po czym szybko odkładam telefon z powrotem na stół. Nie odeszli. Rada nie opuściła terytorium, wciąż tu są, wciąż obserwują i wciąż czekają.
Coś we mnie się tłucze, a ja nie jestem pewna, co to takiego.
Moje opanowanie zaczyna topnieć, gdy jego słowa powtarzają się w mojej głowie. Chcą, abym była niestabilna, chcą, abym pękła, i jakimś cudem






