RHEA
Zastygam w bezruchu, bodaj na sekundę, po czym powoli prostuję plecy.
– Och, tak właściwie to niczego...
Wchodzi do środka, łapiąc mnie na gorącym uczynku w chwili, gdy z namaszczeniem przetrząsam szuflady jego biurka.
– Naprawdę? – Unosi brew, widząc po sobie ten bałagan. Byłam pewna, że przez jakiś czas będzie zajęty, więc bez skrępowania szukałam klucza.
– W porządku – wzdycham, wstając. –






