Opętańcze krzyki wyrwały Louisę z powrotem do rzeczywistości.
W jej umyśle Julian – mężczyzna, który wielokrotnie ją ratował – był czysty, święty, nietykalny. Nie chciała wciągać go w swoje bagno problemów.
Z zimnym uśmiechem skierowanym do Vivian, nie powiedziała nic, jedynie uniosła zranioną dłoń i ściągnęła jedwabną apaszkę z nadgarstka.
Czerwona apaszka ukrywała wszelkie ślady krwi. Ale gdy o






