Złote promienie odbijały się od moich brudnych dłoni. Ciepło otuliło mnie łaskawie i opłynęło moje ciało, dokładnie tak, jak poranna rosa zrosiła różnorodne rośliny, na które spoglądałam ledwie kilka chwil temu; na niebie widniało kilka drobnych chmur, a lekki wietrzyk muskał moją skórę.
Ptak, może jaskółka, śpiewał uroczą piosenkę niedaleko mnie, gdy znalazłam głaz, na którym usiadłam na krótką






