languageJęzyk

5. Następstwa

Autor: Aeliana Thorne5 kwi 2026

— Kochanie, proszę — odezwała się mama zza zamkniętych drzwi sypialni, a jej głos był lekki, lecz pełen troski.

Po odkryciu, że mój bra- Emrys jest moim przeznaczonym, zamknęłam się w pokoju. Każde włókno mojego ciała krzyczało, bym do niego poszła, przytuliła go, otarła łzy, o których wiedziałam, że wylał zeszłej nocy. Z drugiej strony, druga część mnie była – delikatnie mówiąc – zdruzgotana.

Dlaczego ze wszystkich ludzi na tej zapomnianej przez Boga Ziemi moim przeznaczonym musiał być akurat on? Jasne, cała jego nadopiekuńczość i wyczuwanie wzajemnych emocji nagle nabrały sensu, ale... Co do kurwy nędzy.

— Jestem zajęta.

— Obie wiemy, że to nieprawda. — Westchnęła; mogłam sobie wyobrazić jej zielone oczy, szeroko otwarte ze zmartwienia, i jej piękną twarz ściągniętą grymasem. — Pokłóciłyście się z Ostaną? Chodzi o Emrysa?

Na samą wzmiankę o nim z moich ust wyrwał się szloch, który stłumiłam w poduszce. Zapadła pełna ulgi, słodka cisza, którą przerwało westchnienie mamy i odgłos jej kroków oddalających się w dół korytarza. Przez następne kilka minut panowała grobowa cisza, a moje powieki robiły się coraz cięższe – zarówno ze stresu, jak i z powodu mizernej ilości snu zeszłej nocy. Sen szybko mnie ogarnął.

*

— Skarbie — odezwał się głos mojego taty, wyrywając mnie z drzemki, a ciężar w moim sercu wrócił ze zdwojoną siłą. — Ja i mama idziemy z wizytą do Alfy Thomasa, chcesz iść z nami?

— Nie. — Wciąż leżąc w łóżku, trzymałam w garści jedyną rzecz, która w tym momencie chroniła mnie przed utratą zmysłów: oddychałam zapachem deszczu Emrysa unoszącym się z jego bluzy, pozwalając mu ukoić moje ciało. Usłyszałam kilka szeptów, należących bez wątpienia do mojej matki. W pokoju zapanowała ciemność.

— Jesteś pewna? Będzie tort.

— Nic mi nie jest — kłamstwo. — Po prostu idźcie i przekażcie ode mnie cześć Ostanie. — Wiedziałam doskonale, że nadal tkwiła w domu Alfy, skoro nie odpowiedziała na żadnego mojego smsa. Porozmawiali cicho ze sobą, po czym ojciec westchnął i zszedł po schodach, a jego ciężki chód przyprawił je o ciche skrzypienie.

— Kochanie, martwi...

— Mamo — podniosłam głos. — Proszę. Nic mi nie jest.

Zaburczała coś pod nosem, ale ostatecznie też zeszła na dół. Kiedy usłyszałam trzaśnięcie drzwi wejściowych, zwlekłam się z łóżka. Cały dzień siedziałam w sypialni, bez jedzenia i bez picia na pocieszenie, zatapiając kolejne godziny w swoich myślach. A najgorsze było to, że czułam ból odrzucenia Emrysa, który żądlił moje serce jak tysiąc os.

Jak ja mam spojrzeć bratu w oczy, skoro jest moim przeznaczonym? Nie mogę tego zrobić! To... To jest... To nie jest w porządku.

Prędzej czy później i tak musiałabym stawić mu czoła z powodu rui...

O Boże, zapomniałam o rui. Ruja to czas, w którym więź staje się kompletna, a mówiąc prościej, w którym po prostu się pieprzymy.

— Szlag — mruknęłam, przyciskając szarą bluzę Emrysa do klatki piersiowej i wtapiając się w jego zapach, a potem ubrałam ją na swoją zwykłą koszulkę. Mój wygląd w lustrze doskonale odzwierciedlał to, jak się czułam: skóra bledsza niż zwykle, fioletowe półksiężyce pod oczami, błękitne tęczówki były jakieś ciemniejsze, a na głowie miałam burzę jasnoblond włosów.

Dźwięk telefonu przerwał ciszę, a ja odebrałam, nie sprawdzając nazwy na ekranie. — Halo?

— Cześć, Celeste.

— Laker? — Instynktownie wyprostowałam się; czy on jest z Emrysem? Czy Emrysowi coś się stało? Wiedziałam, że Ostana nie mogła z nim być... Nie, Emrys był tutaj, wciąż czułam jego zapach.

— Tak. — Głos Lakera był spokojny, chłodny i jak zawsze opanowany. Laker należał do sąsiedniego stada – Stada Krwawego Księżyca – osiemdziesiąt kilometrów na północ stąd. W przeciwieństwie do naszego miasta, jego miasto składało się wyłącznie z wilkołaków, i to tam mieszkał Król Alfa William oraz jego przeznaczona, Królowa Sundra; była to w zasadzie wilkołacza stolica w Ameryce. — Hej, czy Emrys kręci się gdzieś w pobliżu?

Włócznia przebiła moje serce. — Tak, jest u siebie w pokoju. — Usiadłam na brzegu łóżka, kładąc się ponownie na plecach i patrząc, jak cienie tańczą na suficie; wpatrywał się we mnie wyłączony wentylator. — Dlaczego pytasz?

— Po prostu nie odbiera telefonu, a ty... — Laker urwał i odchrząknął. — Miał dziś do mnie przyjechać.

— Och? — wykrztusiłam. — Cóż, może pójdę sprawdzić, czy wszystko z nim w porządku... — No dalej, Laker, odwiedź mnie od tego. Powiedz, że nie trzeba i wpadniesz do nas jutro. Dalej, dalej!

— Poważnie? Byłoby świetnie, Ce! — Cholera jasna, Laker. Zaśmiałam się głucho z jego entuzjazmu, wstałam na nogi i wzięłam głęboki oddech. Każdy krok wydawał się ciężki, każdy oddech jeszcze głębszy; kiedy otwierałam drzwi, zdałam sobie sprawę, że wygładzam zagniecenia na jego bluzie – czy moje włosy dobrze wyglądają?

W końcu dotarłam pod jego sypialnię, która znajdowała się tuż za naszą małą biblioteczką, złożoną głównie z pudeł ze świątecznymi ozdobami, starego komputera i dwóch półek z książkami. Zapach Emrysa już zaczął mnie oplatać; mój wilk zamruczał z radości na tę bliskość, a zanim zdążyłam unieść pięść do pukania, otworzył mi drzwi.

Mój oddech uwiązł mi w gardle, gdy go zobaczyłam. Kruczoczarne włosy były w nieładzie, jakby przeczesał je dłonią z tysiąc razy, burzowe oczy iskrzyły się nieznaną emocją, a on sam nawet nie przebrał się od zeszłej nocy. Przytłoczeni poczuciem winy i rozpaczą, usłyszeliśmy głos Lakera dobiegający z telefonu, nie zrywając przy tym kontaktu wzrokowego.

— Szlag, Ce, ile ci to jeszcze zajmie?

Cisza. Oboje zagubiliśmy się we własnych oczach, oboje czegoś szukaliśmy, z pustką w głowach. Wtedy mój telefon upadł na ziemię.

— Ce? — Głos Lakera, stłumiony przez dywan, brzmiał cicho.

Emrys zrobił jeden, odważny krok do przodu.

Poczułam, jak moje serce przyspiesza i uspokaja się w tym samym ułamku sekundy. Wszystko potoczyło się tak szybko; Emrys uchwycił moment, chwycił mnie za talię i pociągnął za sobą w głąb pokoju, a iskry wybuchły na moim ciele. Moje plecy miękko zderzyły się z zamykanymi drzwiami, gdy Emrys pochylił się w moją stronę.

Jego wargi odnalazły moje.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki