Zimna szklanka soku w mojej dłoni pomogła mojemu ciału dojść do siebie, gdy stałam wczesnym rankiem w spowitej ciemnością, nieskazitelnie białej kuchni Lakera. Na całe szczęście żaluzje były podniesione, dzięki czemu mogłam obserwować śpiące miasto i sąsiadujący z nim park; chmury wciąż malowały niebo, sprawiając, że księżyc i gwiazdy zdawały się nie istnieć. Opatulając się bluzą Emrysa, którą mia






