– Celeste? – odezwał się z tyłu znajomy głos, a jego kroki odbiły się echem od marmurowej podłogi. Odwracając się, z ulgą dostrzegłam zaniepokojonego Lakera; jego skórzana kurtka była zapięta niemal pod samą szyję na ciemnogranatowej koszuli, a brązowe włosy w całkowitym nieładzie.
Dziękując w duchu Bogini Księżyca, wyszłam mu naprzeciw i wymusiłam uśmiech. – Laker, co ty tu robisz?
– Sam powinien






