Wyszliśmy z cel i ruszyliśmy z powrotem na otwarty teren placu treningowego. Byłam zaskoczona ilością zamieszania wokół placu. Rozstawiano stoły, rozwieszano światła i przygotowywano ognisko. W oddali słyszałam Tessę i Lysę, które z zapałem krzątały się, wydając polecenia i wszystko organizując. Byłam pod wrażeniem tego, co się działo, a radosne napięcie w powietrzu było niemal elektryzujące. Minę






