Z perspektywy trzeciej osoby
Ściany sali szpitalnej zdawały się na niego napierać.
Killian Ravenwood siedział samotnie w półmroku, nieruchomy, jeśli nie liczyć rytmicznego zaciskania szczęki. Jego ciało nosiło ślady walki – siniaki na żebrach, naderwany mięsień przy obojczyku i bandaże ciasno owinięte wokół gardła, przez które wciąż przesiąkały najbledsze ślady krwi.
Ale to nie ból go trawił.
To b






