Killianowi Ravenwoodowi nigdy w życiu nie odmówiono wstępu w żadne miejsce.
A jednak teraz tu był, stojąc na krawędzi sali balowej Cresthaven Grand Hotel, zablokowany przez wywyższającego się Betę z podkładką do pisania i z o wiele zbyt dużym ego.
Jego wyraz twarzy przypominał nadciągającą burzę. Mięśnie szczęki tykały niebezpiecznie.
To nie była zwykła noc. To był osiemdziesiąty rok życia Matriar






