Z perspektywy Elary
Cisza powróciła niczym duch, którego, jak sądziłam, dawno pogrzebałam.
Zaczęła się jako odległe odrętwienie – ciche dzwonienie z tyłu czaszki – ale szybko przerodziła się w ten rodzaj ciszy, który napierał na moje błony bębenkowe jak krzyk, którego nie mogłam usłyszeć. Żadnych kroków. Żadnego wiatru. Żadnych głosów. Tylko ta okrutna cisza, o której myślałam, że zostawiłam ją za






