Elara aż zbyt dobrze znała swój stan.
Nie zostało jej wiele czasu.
Więc po co ciągnąć Luciena Duskgrave'a w otchłań jej nieuniknionego końca?
Nie było powodu, by plątać kogoś takiego jak on – Alfę urodzonego pod srebrnym księżycem, przeznaczonego do wielkości – z kimś takim jak ona, migoczącą niczym gasnący żar.
"Rozumiem, Carmen", powiedziała miękko, a jej głos niósł w sobie głębię jasności, któr






