Wzrok Elary powoli powiódł po pokoju, zatrzymując się na każdej twarzy.
W ich oczach widziała tylko szczerość i współczucie.
Po raz pierwszy od dłuższego czasu w jej piersi cicho rozkwitło ciepło. W tym kruchym, ulotnym momencie ośmieliła się uwierzyć, że być może Bogini Księżyca nie była dla niej całkowicie okrutna.
Tak, los rozdał jej gorzkie karty – urodziła się w linii krwi, która ją porzuciła






