Jego łza spadła z cichym plaśnięciem, lądując dokładnie na wierzchu dłoni Elary.
Zamarła, a w jej piersiach zakłuł ból. W tej jednej chwili pomyślała – ten mężczyzna musiał być pozbawiony ciepła tak długo, że nawet najmniejsza iskra życzliwości od nieznajomego rozkwitła w nim w coś ogromnego i przytłaczającego, na tyle, by wywołać łzy.
Elara wzięła głęboki oddech, wyrwała zepsutą bułkę z jego uści






