Uśmiech Alfy Hale'a złagodniał, a kalkulujące ciepło zabłysło w jego oczach.
"Cóż, tak się składa, że nie mamy dziś w domu nic pilnego. Dlaczego nie zaprosisz tej dziewczyny?"
Jace Hale poczuł, że żołądek ściska mu się z nerwów. Nie chodziło o to, że nie chciał przyprowadzić tu Carmen – na Księżyc, gdyby to było takie łatwe, zrobiłby to już dawno. Ale Carmen nie była typem osoby, która przybiega n






