Każdy, kto był na tyle głupi, by sprowokować Carmen, zawsze kończył jako jej osobisty worek treningowy.
Jeśli natura Elary była czysta i niezachwianie łagodna, Carmen stanowiła jej idealne przeciwieństwo – czysty jad, wyostrzony okrucieństwem, opakowany w zwodniczo ludzką powłokę. Poruszała się po stołówce śmiercionośnym krokiem drapieżnika, a jej dominacja była tak namacalna, że trzy przechodzące






