Perspektywa Luciena
Oparłem się na krześle, z łatwością krzyżując nogi, jedną rękę spierając swobodnie na podłokietniku, drugą z powolną gracją strzepując popiół z papierosa. W całym pokoju unosił się delikatny zapach tytoniu i chłodna cisza. Nie spieszyło mi się, dopóki nie usłyszałem dobiegającego zza drzwi gabinetu głosu pani Beck.
"Młody Alfo, kolacja gotowa."
"Już idę" – odkrzyknąłem.
Z powol






