Kaelie przejrzała pliki i szybko zorientowała się, że hakerzy z Valkyrii biorą na cel systemy cyberbezpieczeństwa Monterry.
Jeśli im się uda, tajemnice państwowe Monterry zostaną ujawnione, co pogrąży cały kontynent w chaosie.
Bez wahania Kaelie usunęła pliki, wezwała taksówkę i wróciła do domu rodziny Ashcroft.
– Kaelie, ciężko pracowałaś, by dostać się do Noveria Prep. Mam nadzieję, że będziesz trzymać się z dala od kłopotów. Skoro ty i twoja siostra jesteście teraz w tej samej szkole, nie wahaj się pytać jej, jeśli czegoś nie będziesz rozumiała – powiedziała Eleanor Ashcroft tonem powściągliwym, lecz stanowczym.
Mimo niechęci do Kaelie, wciąż była ona jej córką. Niewiele mogła teraz zrobić, prócz nadziei, że Kaelie nie splami reputacji Sloane.
– Mamo, nie martw się. Na pewno dobrze zaopiekuję się siostrą – powiedziała słodko Sloane. – Nie pozwolę jej powtórzyć tych samych błędów.
Zniszczyła życie Kaelie pięć lat temu i była pewna, że teraz może to zrobić ponownie.
– Skończyłyście już te teatrzyki? Niedobrze mi się od was robi – powiedziała chłodno Kaelie. – To, co robię, to nie wasz interes. Jeśli tak bardzo lubicie grać, dlaczego nie zostaniecie aktorkami?
Nie zaszczyciwszy ich kolejnym spojrzeniem, Kaelie udała się na górę.
– Widzisz jej zachowanie? – kipiała Eleanor Ashcroft. – Naprawdę myśli, że jest kimś wyjątkowym po tym wszystkim, co zrobiła. I wciąż nie nauczyła się pokory.
Sloane uśmiechnęła się w duchu, ale zachowała opanowaną twarz.
– Mamo, nie gniewaj się. Wciąż masz mnie. Nigdy cię nie zawiodę.
– Tak, całe szczęście, że cię mam, Sloanie. Zawsze byłam z ciebie dumna. Wiesz, w jakiej sytuacji jest teraz rodzina Ashcroft – nie zawiedź mnie.
Rodzina Ashcroft od dawna była rodem alf watahy Winter-lune, ale ich pozycja była niepewna.
Pięć lat temu, podczas wojny przeciwko wampirom, Arthur prowadził watahę wraz ze swoim synem, Garrettem. Choć udało im się odeprzeć wampiry, Garrett został ciężko ranny i od tamtej pory przebywał w szpitalu na rehabilitacji.
Choć obecność Arthura wciąż wzmacniała pozycję Ashcroftów, jego podeszły wiek i brak porównywalnej siły u Tristana rozochociły inne ambitne rodziny w watasze Winter-lune do rzucenia im wyzwania. Małżeństwo Sloane z alfą potężniejszej watahy było ich największą nadzieją na zabezpieczenie pozycji.
Ignorując rozmowę na dole, Kaelie wróciła do pokoju, wyjęła laptopa i usiadła na łóżku. Kładąc urządzenie na kolanach, zaczęła szybko pisać na klawiaturze, wprowadzając serię komend.
– To on.
W niecałą minutę po nawiązaniu kontaktu z hakerem z Valkyrii, Kaelie wiedziała dokładnie, z kim ma do czynienia.
– Chyba sobie żartujesz. – Jej oczy zwęziły się. Próbujesz zadzierać z Monterrą? Czas dać ci nauczkę.
Jej palce śmigały po klawiaturze, a linie kodu wypełniały ekran.
– Masz to? – Grupa celowała w wojskowe systemy obronne Monterry.
– Niech to szlag! – haker przeklął, gdy jego postępy zostały nagle zatrzymane. Nie tylko jego próba została zablokowana, ale system chronił teraz nieprzenikniony firewall.
– Co jest nie tak?
– To koniec. – Zanim haker zorientował się, co się dzieje, własne zapory ogniowe Valkyrii zostały przełamane. Gdy próbował zaszyfrować ich pliki, jego komputer zamarzł na dziesięć sekund – to było druzgocące opóźnienie. W tym krótkim oknie czasowym tajne dokumenty Valkyrii zostały skradzione.
– Co się, do cholery, stało?
– Nasze tajne akta zostały zhakowane.
– Kto za to odpowiada? Czy ty nie miałeś być najlepszy?
– To musi być Wraith z Zakonu Sky-shard. Nikt inny nie mógłby mi dorównać.
– Te pliki są krytycznie poufne. Lepiej wymyśl, jak to wyjaśnisz prezydentowi.
Haker zacisnął pięści. Wraith, jeszcze popamiętasz.
Kaelie przesłała skradzione pliki do Sola Rock, po czym wpisała kilka linii kodu, by zetrzeć wszelkie ślady swoich działań, i zamknęła laptopa.
Gdy tylko skończyła, zadzwonił jej telefon.
– Wiedziałam, że jeśli ty się w to zaangażujesz, nie będzie żadnych problemów – powiedziała podekscytowana Sola Rock. – Ale nie spodziewałam się, że w tak krótkim czasie zgarniesz też ich tajne akta. Jesteś legendą. Nikt nie może się z tobą równać.
– To wszystko? Rozłączam się. – Kaelie nie była wzruszona pochwałami.
– Jasne. Przelać zapłatę na twoje zwykłe konto?
– Hm.
Nie czekając na odpowiedź Sola Rock, Kaelie zakończyła połączenie.
W międzyczasie w siedzibie Vandermere Global Xander gapił się w swój czarny teraz ekran, osłupiały.
– Niech to szlag, mój komputer właśnie został zhakowany! – wykrzyknął. Próbował namierzyć Wraith, ale zamiast tego to jego system został naruszony.
– Xander, czy ty w ogóle się na tym znasz? – zażartował Rowan, nie mogąc powstrzymać śmiechu.
– To była Wraith. Nikt inny nie mógłby tego zrobić – wymamrotał Xander. – Zhakować mój system tak szybko i nie zostawić śladu... to mogła być tylko ona.
– Jakieś tropy? – Killian w końcu przerwał milczenie.
– Udało mi się ustalić jedno – Wraith jest w Noverii.
– Co? – Rowan był oszołomiony. – Wraith jest tutaj, w Noverii?
– Skontaktujcie się z Zakonem Sky-shard – rozkazał Killian.
Zakon Sky-shard był tajemniczym kolektywem likańskich hakerów. Nikt nie wiedział, gdzie mają bazę, ale jego członkowie byli legendami, z których każdy był bardziej utalentowany od poprzedniego. A najbardziej niebezpieczną z nich wszystkich była Wraith.
Killian od dawna był zdeterminowany, by ją zwerbować.






