Perspektywa Rowan:
Ciepłe dłonie Vance'a ostrożnie wycierały moje stopy wilgotną szmatką. Obserwowałam jego ruchy, metodyczne, a jednak delikatne. Jego palce zawahały się nad niewielkim skaleczeniem na mojej kostce, po czym przemył je środkiem antyseptycznym.
— Jutro wyślę tego dzieciaka po jakieś porządne jedzenie — powiedział, nie odrywając wzroku od zajęcia. — Potrzebujesz składników odżywczych






