Perspektywa Autora:
Zimowe słońce wpadało ukośnie przez prowizoryczne zadaszenie targu, ogrzewając twarz Rowan, gdy siedziała przy niskim stoliku na zatłoczonym bazarze rolniczym. Minęły ponad dwa tygodnie, odkąd uciekli z tamtych slumsów, odkąd zginął Toby. Jej ramię wciąż rwało przy gwałtowniejszych ruchach, ale przynajmniej mogła znów używać ręki.
Targowisko tętniło życiem — sprzedawcy wykrzyki






