Vance siedział po drugiej stronie pokoju. Jego zielone oczy wpatrywały się w moje z intensywnością, od której cierpła mi skóra. Po jego deklaracji zapadła gęsta cisza.
Mogłam wyczytać konflikt w jego spojrzeniu. Strach, że zniknę w momencie, gdy odwróci wzrok. Desperacką nadzieję, że zostanę. Czystą potrzebę, którą tak bardzo starał się ukryć pod opanowanym wyrazem twarzy.
Vance myślał, że znaleźl






