Z perspektywy Rowan:
Wpatrywałam się w NEMESIS-a, czując, jak obrzydzenie pełznie mi po kręgosłupie.
— Nie podoba mi się widok twojej twarzy przyozdobionej rysami innych ludzi — powiedziałam zimnym, płaskim głosem.
Usta NEMESIS-a drgnęły w czymś, co mogło być rozbawieniem.
— Właściwie — poprawił mnie — to oni noszą moje rysy.
— Gdzie jest mój człowiek? — zapytałam, przechodząc od razu do interesów






