Punkt widzenia Rowan:
— Więc wybierasz się z nami dzisiaj do El Soberano? — zapytał swobodnie Vance przy śniadaniu.
Podniosłam wzrok znad kawy. — Na finałowy dzień? Jasne, czemu nie. Ciekawa jestem, jak to się skończy.
Brwi Declana wystrzeliły w górę. — Zabiera ją pan na tę krwawą łaźnię? — Spojrzał na mnie z troską. — Panno Carmichael, to nie jest dokładnie atrakcja turystyczna. W tych walkach gi






