Wściekłość czarnoskórego wojownika była niemal namacalna — gorąca i gęsta w zakurzonym powietrzu między nami. Czułam, jak cały tłum wstrzymuje oddech, gdy stanęliśmy naprzeciw siebie. Moja interwencja stworzyła scenę, której nikt nie spodziewał się zobaczyć na El Soberano.
— Zane — zawołałam, nie spuszczając wzroku z przeciwnika. — Zabierz stąd Jonaha.
Zane zawahał się tylko przez chwilę, po czym






