Vivienne:
Siedziałam na krześle przy łóżku syna, wiedząc, że to jedyna rzecz, jaką mogę zrobić.
Budził się, a przynajmniej tyle wiedziałam. To była JEDYNA pewność, jaką miałam. To, że otwierał oczy i na mnie patrzył, było jedyną rzeczą, której mogłam się trzymać.
„Cześć, kochanie” – szepnęłam, a on skinął głową, uśmiechając się słabo. Tak samo wyglądało to przez ostatnie dwa dni. Otwierał oczy, pa






