To złośliwe spojrzenie tylko przemknęło przez twarz Astraei.
Zniknęło, gdy tylko Wyatt się odwrócił.
Na jego ustach pojawił się najdelikatniejszy uśmiech: „Astraeo, przyszłaś”.
Pocałowali się w policzki.
Mała świta Astraei dygnęła przed Wyattem i powiedziała chórem: „Mój Królu”.
— Powinienem wam podziękować za poświęcenie czasu na przygotowanie Lyry do tego wydarzenia — powiedział Wyatt z uśmieche






