— Starszy Rykerze! — krzyknęła Lyra.
Szklanka wyślizgnęła mu się z palców.
W następnej sekundzie potężne ciało mężczyzny zwaliło się na ziemię z głośnym hukiem.
Nastąpiła chwila przepełnionej grozą ciszy.
Potem ktoś z tłumu wydał z siebie nagły krzyk przerażenia: „— Aaaaa!!!”.
Lyra przeskoczyła przez stół i dopadła do boku Starszego Rykera.
Szybko go zbadała.
Jego twarz była blada jak kartka papie






