languageJęzyk

#Rozdział 3 - Konfrontacja przed grą

Autor: Aeliana Moreau29 cze 2026

Zerkałam na Romana, gdy pędził swoim sportowym samochodem przez ulicę. Silnik ryczał, a ja kurczowo trzymałam się siedzenia, zaciskając palce tak mocno, jakby od tego zależało moje życie.

– Dzięki, że zabrałeś mnie ze sobą do szkoły. Naprawdę nie chciałam jechać dzisiaj z Calebem. Ani nigdy więcej – powiedziałam.

– Taa. Nie ma o czym mówić. Kiedykolwiek będziesz potrzebowała podwózki, po prostu daj znać. – Roman zerknął na mnie ze szczerym wyrazem twarzy, co mnie zaskoczyło. Caleb zawsze ostrzegał mnie przed swoim bratem, mówiąc, że nie można mu ufać. Ale może przez te wszystkie lata Caleb nie do końca mówił prawdę.

– Nie mogę uwierzyć, że właśnie zerwałam z Calebem – rzuciłam. Nagle dotarła do mnie prawda moich słów. Caleb i ja nie byliśmy już parą. Tak po prostu. Po tych wszystkich latach byliśmy… nikim dla siebie.

– Powinnaś powiedzieć Diane – stwierdził Roman.

Pokręciłam głową. – Nie ma mowy. Nie mogę powiedzieć mamie. Po prostu nie będę jej w to mieszać.

Roman zmarszczył brwi, biorąc ostry zakręt w prawo. – Dlaczego?

Wzruszyłam ramionami. – Moja mama ubzdurała sobie, że Caleb, no wiesz, właściwie cała wasza rodzina, to taka idealna, złota rodzina. Nie chcę jej psuć sąsiedzkich relacji.

Roman ponownie na mnie spojrzał. – Nie wszystko zawsze jest takie, jakim się wydaje, Tessa.

Potem zamilkł, mocniej wciskając pedał gazu, przez co samochód jeszcze bardziej przyspieszył.

Znowu robił to samo – dusił w sobie te wszystkie myśli i uczucia, odmawiając otwarcia się i podzielenia nimi z kimkolwiek innym.

Kiedy dotarliśmy do szkoły, Roman podjechał pod sam krawężnik przed potężnym, ceglanym budynkiem. Wszyscy gapili się do wnętrza samochodu, mając oczy szeroko otwarte na widok mnie i Romana Carvera razem. Zrobiło mi się gorąco od tej nadmiernej uwagi.

– Hej, co robisz później po południu? – zapytał Roman, nachylając się, by odpiąć mój pas.

– Och, em, nie wiem. Pewnie trochę popiszę i przygotuję się do zajęć.

– Powinnaś zamiast tego przyjść na mój mecz hokeja – powiedział Roman z nadzieją w oczach.

– Och, nie wiem czy… chyba raczej nie. Będę dość zajęta.

Czy on zwariował? Nie potrzebowałam dodatkowej uwagi. Siedzenie w jego aucie, gdy wszyscy się gapili na mnie – zwykłą ludzką dziewczynę rozmawiającą z wilkołakiem Alfą – to i tak było już za dużo. Wiedziałam, że jeśli przyjdę na mecz Romana, wilkołaczyce, które nie mogą się doczekać, by zostać jego kolejną zdobyczą łóżkową, nie dadzą mi żyć.

– Serio, Tessa, po prostu to przemyśl – powiedział Roman ze szczerym, niemal błagalnym spojrzeniem.

Wysiadłam z jego samochodu. – Jeszcze raz dzięki za podwózkę. – Ruszyłam w stronę głównych drzwi budynku z pochyloną głową, starając się ignorować wszystkie ciekawskie spojrzenia.

Kiedy weszłam do swojego pokoju w akademiku, Phoebe, moja współlokatorka i najlepsza przyjaciółka, czekała na mnie tuż przy drzwiach. Miała błyszczące oczy i podekscytowaną minę. – Co ty, do cholery, robiłaś, wysiadając przed chwilą z samochodu Romana Carvera?

– Co… skąd ty już o tym wiesz? – zapytałam, rzucając plecak na łóżko.

– Z mediów społecznościowych, oczywiście.

Jęknęłam. – No jasne. – Nie zdziwiłabym się, gdyby ktoś zrobił nam zdjęcia, a co gorsza, nagrał film ze mną i Romanem.

– No dalej, Tessa, mów mi, o co w tym chodziło?

Phoebe była wilkołakiem Beta. Ale w przeciwieństwie do innych wilkołaczyc w naszej szkole, nie traktowała mnie jak śmiecia tylko dlatego, że byłam człowiekiem. Traktowała mnie jak prawdziwą przyjaciółkę. I zawsze będę jej za to wdzięczna. Była jedyną osobą, której powiedziałam o mnie i Calebem.

Rzuciłam się na łóżko. Nie mogłam uwierzyć, że zaraz opowiem Phoebe o wszystkim, co wydarzyło się zeszłej nocy. – Zerwałam z Calebem.

– Co?! – krzyknęła Phoebe, a jej oczy zrobiły się wielkie jak spodki.

Skinęłam głową. – Widziałam, jak zdradza mnie z Chloe. Nawet nie próbował się z tym kryć.

– Co za drań. Ale z drugiej strony, to żadna nowość – stwierdziła Phoebe z wściekłością na twarzy. Phoebe szczerze nienawidziła Caleba. Zawsze nim gardziła za to, że był słaby i nigdy nie ogłosił oficjalnie, że jestem jego dziewczyną.

– A potem, skończyło się na tym, że przespałam się z Romanem – wyrzuciłam z siebie. Nie było mowy, bym to przed nią zataiła.

Phoebe spojrzała na mnie w totalnym szoku. – Chyba sobie jaja robisz. I jak było?

Zamilkłam na chwilę, przeżywając na nowo furię i szaleństwo nocy z Romanem Carverem. – Intensywnie.

Phoebe ciągnęła mnie przez tłum studentów próbujących dostać się na lodowisko. Miałam na sobie sweter z kapturem naciągniętym na głowę, starając się nie rzucać w oczy.

– Nie wierzę, że zmuszasz mnie do pójścia na mecz Romana – szepnęłam.

Kiedy powiedziałam Phoebe, że Roman zaprosił mnie na mecz, a ja mu odmówiłam, była kompletnie zniesmaczona. Mało mnie nie wyklęła za odrzucenie zaproszenia Romana.

– Czy ty wiesz, ile dziewczyn dałoby się zabić za takie zaproszenie? Powinnaś się cieszyć, że masz kogoś takiego jak ja, kto potrafi cię przywołać do porządku – powiedziała Phoebe, wypatrując wejścia sokolim wzrokiem.

Nagle ktoś chwycił mnie za drugie ramię i zaczął ciągnąć do tyłu. Poczułam napięcie, gdy obie strony szarpały mnie w przeciwnych kierunkach.

– Co ty wyrabiasz, Tessa!

Odwróciłam się i zobaczyłam Caleba; jego wściekłe oczy wbijały się we mnie. Szarpnął za mój kaptur, żeby przyjrzeć się z bliska mojej szyi.

– Żartujesz sobie ze mnie? Kto ci, do cholery, nabił te pieprzone malinki? – zapytał Caleb, a jego twarz stała się jeszcze bardziej wściekła.

– A co cię to, do diabła, obchodzi? – szepnęłam, starając się nie przyciągać więcej uwagi.

– Odmawiasz spania ze mną przez cały nasz związek, a potem, tylko dlatego, że przeleciałem Chloe, idziesz i znajdujesz pierwszego lepszego faceta na numerek na jedną noc? Jesteś taką…

– Uważaj, jak skończysz to zdanie, Caleb – powiedziałam, a w moim głosie pobrzmiewało ostrzeżenie. Nie zamierzałam już dłużej znosić jego gównianych zagrywek.

– Więc to dlatego mnie rzuciłaś – wycedził z pogardą.

– Rzuciłam cię, bo mnie zdradziłeś. Dlatego cię rzuciłam, ty dupku.

Ruszyłam w stronę Phoebe, która wciąż trzymała moją drugą rękę, patrząc na Caleba z obrzydzeniem. Ale Caleb nie chciał mnie puścić. Wtedy ktoś się odezwał.

– Co tu się dzieje, Caleb? – Głęboki, groźny głos Romana rozległ się tuż za mną. Odwróciłam się i zobaczyłam, że góruje nad Calebem i mną. Caleb wzdrygnął się. Natychmiast puścił moje ramię.

– Tylko rozmawiam z Tessą, jasne? – powiedział Caleb z irytacją w głosie.

Ale Roman zachowywał się tak, jakby Caleb w ogóle się nie odezwał. Zignorował go, nie spuszczając ze mnie wzroku, i powiedział: – Spóźnisz się na mecz.

Nie wiedziałam, czy mówi do mnie, do Caleba, czy do nas obojga. Caleb odwrócił się i odmaszerował wściekły.

– Dziękuję – szepnęłam. Spojrzenie Romana pozostało intensywne; skinął głową, odwrócił się i skierował w stronę wejścia dla zawodników.

Gdy Phoebe i ja wchodziłyśmy do hali, w mojej głowie nagle pojawiło się wspomnienie nocy z Romanem. Roman leżał na mnie, patrząc mi w oczy, jakby jedyne, czego pragnął, to zostać tam ze mną na zawsze.

Odgarnął mi włosy z twarzy i wyszeptał tak delikatnie: – Moja towarzyszka.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki