„Proszę cię, biorąc pod uwagę to, jak Tessa praktycznie się na mój widok śliniła, nie ma mowy, żeby kiedykolwiek wolała ciebie ode mnie, Roman” – odparł Caleb, krzyżując ramiona na piersi. Jego twarz nagle przybrała przebiegły wyraz.
Roman cmoknął z dezaprobatą. Jego ramię wciąż mocno oplatało moją talię, trzymając mnie blisko. „Daj spokój, Caleb, wiesz, że to nieprawda. Tessa podkochiwała się we






