PERSPEKTYWA VARKONA
Nie mogłem się powstrzymać. To było jak wybuch pożaru, kiedy mnie pocałowała. Nic innego się nie liczyło.
Nie liczyło się to, że byliśmy tuż przed moimi wilkami i wszyscy patrzyli.
Nie liczyło się to, że trwał jej proces i nie mogłem sobie pozwolić na stronniczość.
Nic z tego nie miało znaczenia w sekundzie, gdy okazała się na tyle śmiała, by mnie pocałować.
Jedyne, o czym myśl






