PUNKT WIDZENIA VARKONA
Spojrzałem na drzwi, już nienawidząc kogokolwiek, kto uznał za stosowne przeszkodzić mi w tym momencie.
— Kimkolwiek jesteś, odejdź! — zawołałem.
— Przepraszam, nie mogę. To ja, Alfo — powiedziała Morwenna.
Poczułem, jak Lyraea sztywnieje obok mnie. Naprawdę bała się Morwenny.
— Zostań tutaj, zaraz wrócę — powiedziałem do niej.
Gdy wstawałem, poczułem dłoń na plecach. Odwróc






