PERSPEKTYWA LYRAEI
Szłam przed Eldrinem, ale szliśmy w milczeniu.
To był niezręczny spacer, zgodnie z oczekiwaniami. Nawet drzewa wokół nas pozostawały nieruchome, gdy je mijaliśmy.
One również wyczuwały napięcie i skrępowanie.
W końcu dotarliśmy do domu i gdy tylko okrążyliśmy posiadłość, z drugiej strony wyszła Isylra.
Wpadłyśmy na siebie, a jej oczy rozszerzyły się, gdy mnie zobaczyła.
— Lyraea






