Gdy tylko Isylra weszła do salonu, podszedł do niej Lunis.
– Muszę z tobą porozmawiać, Isylro. To coś bardzo ważnego – powiedział.
– Nie teraz, Lunisie. Za chwilę muszę wyjść, by kontynuować poszukiwania Lyraei – odparła, mijając go w drodze do swojego pokoju.
– Nie znajdziesz jej. Nie w tej watasze – powiedział dokładnie w momencie, gdy jej dłoń dotknęła klamki.
Zastygła i powoli odwróciła się w






