PUNKT WIDZENIA LYRAEI
Przyglądałam się twarzom moich braci, podchodząc do swojego krzesła, z nadzieją na jakiekolwiek wyjaśnienie.
Nic takiego jednak nie nastąpiło. Wszyscy kontynuowali jedzenie, jakby wokół nich nic się nie działo.
– Lyraeo! Moja droga, przyszłaś – powiedział mój ojciec, rozkładając ramiona.
Podeszłam najpierw do niego i ucałowałam go w oba policzki.
Zrobił to samo, zanim zajęłam






