PERSPEKTYWA LYRAEI
Mały pokój spowity był w cieniu, a migoczące światło świecy niewiele robiło, by rozproszyć przytłaczający mrok, który zdawał się zacieśniać wokół nas. Stałam przy drzwiach z rękami splecionymi na piersi, obserwując Kaeluma siedzącego przy stole z pochyloną głową.
Siedzący przede mną mężczyzna wyglądał jak cień zaufanego Omegi, którego niegdyś znałam. Jego ramiona były przygarbio






