PERSPEKTYWA VARKONA
Oparłem się o futrynę drzwi, wodząc wzrokiem po liniach jej sylwetki, gdy stała przy balkonie, a jej postać obramowana była miękkim blaskiem księżyca. Zdjęła już suknię ceremonialną i ubrała się w prostą, lejącą się szatę, która przylegała do niej w sposób sprawiający, że poczułem ucisk w piersi. Jej włosy opadały luźnymi falami na ramiona.
Lekko odwróciła głowę, przyłapując mn






