Wychodząc z komnat królewskich, Kaelie miała jasno określony cel. Przeszły spory kawałek drogi, zanim Hadria odważyła się odezwać. — Wasza Wysokość, czy nie idziemy do gabinetu?
— Nie — odparła Kaelie, nie zwalniając kroku.
— Nie? Czy wolno mi spytać, dokąd się udajemy? — Nieśmiałość w głosie Hadrii była dowodem na jej zaniepokojenie.
— Do skarbca królewskiego. Muszę wybrać biżuterię. — Słowa te p






