Perspektywa Sienny
Zamarłam.
Było ich dwóch.
Lorenzo. I inna jego wersja.
Mój mózg przestał funkcjonować, gdy tak na nich patrzyłam, stojących przy wejściu do kwiaciarni, jakby właśnie zeszli z okładki jakiegoś śmiesznego magazynu dla miliarderów. Sam Lorenzo był już wystarczająco przytłaczający, a teraz było ich *dwóch*? Żołądek wywrócił mi się do góry nogami, a moje dłonie zacisnęły się na bukie






