Perspektywa Lorenza
Miasto było ciche, ale nie do końca. Samochody wciąż przejeżdżały, ludzie wciąż spacerowali, ale wydawało się spokojniej niż w ciągu dnia. Latarnie uliczne migotały, rzucając dziwne cienie na chodnik. Lubiłem noc. Sprawiała, że wszystko toczyło się wolniej, jakby świat wstrzymywał oddech.
Lubiłem to.
Lubiłem sposób, w jaki ciemność mnie otulała, czyniąc niewidzialnym. Dawała mi






